ocena
9.10
Twelve monkeys

Dzieło wybitnego twórcy Terry'ego Gilliam'a z 1996 roku. Kolejny film poruszający i wciągający od początku do końca. Gdy film się kończy, jest wielki niedosyt. Z niecierpliwością patrzę na napisy. Za każdym razem mam nadzieję że jednak ciąg dalszy zaraz nastąpi.
Powracam w tej chwili do dzieł mojego mistrza, bowiem już w najbliższą środę będzie jedyne w swoim rodzaju spotkanie. W ramach 11 Festiwalu Nowe Horyzonty przyjeżdża do Wrocławia właśnie ON. Człowiek o wielkiej i niezmierzonej wyobraźni. Jego filmy to perełki: smaku, muzyki. Wyważonej, zgrabnej fabuły. A przede wszystkim uczta dla wzroku- obrazy. Wyjątkowe i niepowtarzalne. Każdy film jest inny, ale każdy jest osobliwością i wydarzeniem.

Tytułowe 12 małp to nazwa organizacji. Ekologicznej? Broniącej praw zwierząt? Chcącej zniszczyć ludzkość? Nie wiem niemal do końca. Bruce Willis gra człowieka który jest przenoszony do przeszłości kilkukrotnie. Ma misję. Nie zgłosił się na ochotnika, ale może coś zyskać. Ma ileś lat do odsiedzenia, za różne przewiny. Jego wyrok się zmniejszy jeśli wykona zadanie. Jego przeszłości nie poznamy. Film zaczyna się i kończy jedną sceną. Nie zdradzę jaką. To trzeba samemu zobaczyć.

Akcja rozgrywa się w przyszłości za lat kilkadziesiąt. Ludzie są zdziesiątkowani przez tajemniczy wirus. Przeżyło niewielu. Nasz bohater zostaje cofnięty do XX-ego wieku. Ma odkryć związki pewnych osób. Znaleźć tego który rozprzestrzenił wirus. Akcja nabiera tempa.

Szpital psychiatryczny. Lekarka próbująca rozgryźć przypadek człowieka, który z uporem maniaka twierdzi że musi iść dalej. Ma zadanie do wykonania. James będzie kilkukrotnie cofać się w czasie. Ze strzępów informacji otrzymanych w ramach przygotowania się do zadania, z informacji uzyskanych w odwiedzanej przeszłości - stopniowo wyłania się obraz rzeczywistych zdarzeń. Czy faktycznie właśnie taki? W między czasie zdąży zakochać się w swojej Pani doktor psychiatrze z wzajemnością. Piękne są momenty gdy jadą Jeepem, a on z zachwytem mówi o słońcu, powietrzu, muzyce. Kocha świat, chce tu zostać. Tu i teraz. Z nią. Im bliżej końca tym bardziej akcja zagęszcza się, galopuje. Nie można uronić fragmentu, by nie wypaść z rytmu. Co jest prawdą? Kto ma rozpuścić wirus? Kim jest kobieta w nękającym go od zawsze śnie?

Ścieżka dźwiękowa jest dobrana bardzo trafnie. Klasyczne szlagiery towarzyszą nam w różnych momentach. Muzyki jest tu dużo. Po obejrzeniu filmu chce się do niej wrócić. Film jest pięknym i wzruszającym obrazem z pogranicza sf i dramatu. Wątek romantyczny jest tu mocno podkreślony. Siła filmu tkwi w genialnym montażu poszczególnych ujęć, muzyki. W świetnej grze aktorów z najwyższej półki. Gilliam opanował do perfekcji rozgrywanie akcji w trakcie całego filmu, by nie znudzić. By nie padło stwierdzenie: to już było. Tego nie było.

Polecam „12 Małp” osobom które lubią zawiłe fabuły. Filmy nad którymi trzeba się pochylić by dotrzeć do sedna. Tym którzy uwielbiają poza fabułą doskonałą muzykę i plastycznie zrealizowane obrazy. Postrzeganie tych wszystkich elementów w jednym czasie to wyzwanie. Tylko dla wytrwałych. Każdy Film Terry'ego Gilliam'a jest złożoną konstrukcją z drugim dnem, albo i trzecim. Za to cenię jego dzieła. Każde z osobna i wszystkie razem. W mojej ocenie film ten wymyka się ocenie z zakresu do 10. Jest ponad.

Autor: beatrix

OCENA: 10/10

Zdjęcie: Wikipedia

Twoja ocena: Brak Średnia: 9.1

Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.