ocena
7.10
Diary of a Wimpy Kid

Wybierając ten film nie wiedziałem, czego się po nim spodziewać. Po zapoznaniu się z plakatem reklamującym kinową adaptację książki Jeffa Kinney’a o tym samym tytule miałem przeczucie, że film nie trafi w moje gusta i jest raczej przeznaczony dla rodziców chcących miło spędzić czas w towarzystwie swoich „cwaniaczków”. Jak się później okazało intuicja mnie nie zawiodła.

Greg Heffley wraz ze swoim przyjacielem Rowley’em trafia do gimnazjum. Całkiem nowy świat budzi w nim wolę walki, chłopak chce zapisać się złotymi literami w szkolnym roczniku. Szybko jednak dostrzega, że w nowym otoczeniu rządzą silniejsi i dojrzalsi rówieśnicy. Pełen determinacji nie zamierza stać w cieniu i wszelkimi sposobami walczy o sławę.

Za wszelką cenę nie chce również wystawić się na publiczne pośmiewisko w tym celu próbuje zmienić swojego przyjaciela i zgrywa dojrzałego ucznia. Ku jego zdziwieniu to właśnie Rowley zostaje doceniony przez pozostałe dzieci. Przyjaciel, który według Grega nie dorósł do gimnazjum zaczyna budzić zachwyt wśród kolegów. Pozycja outsidera rodzi w głównym bohaterze frustrację. Po tym jak chłopak nie chce przyznać się do błędu i zrzuca winę na towarzysza zabaw pękają silne fundamenty przyjaźni. Jak przystało na film o młodzieńczych relacjach z czasem wszystko ulega poprawie i kończy się oczekiwanym happy endem.

Po obejrzeniu tej komedii familijnej stwierdzam z czystym sumieniem, że główny bohater nie był tytułowym cwaniaczkiem. Nie wyróżniał się niczym szczególnym, no może niski wzrost i cherlawa postura zasługują na wyróżnienie. Młodzi aktorzy wcielający się w role dwójki przyjaciół zagrali bardzo przyzwoicie. Dużą zasługą dobrej kreacji był fakt, że w pewnym sensie mieli okazję zagrać samych siebie i doskonale wiedzieli, co czuje dziecko zmieniające troskliwą matkę podstawówkę na szorstkiego wujka, jakim było z pewnością gimnazjum. Film w dobry sposób ukazuje pierwszy skok w dorosłość i nie nudząc widza pokazuje jak najmłodsi radzą sobie w czymś głębszym niż brodziku.

Ostatnimi czasy trafiam zbyt często na produkcje, której targetem nie jest zwyczajny młody człowiek. Czasami fajnie jest odpocząć i na nowo przeżyć trudy szkolnych dni. Jak widać nie jest mi to jeszcze dane. „Dziennik cwaniaczka” dostaje u mnie mimo wszystko mocne 5/10. Jeśli jesteś zapracowanym rodzicem i nie wiesz jak spędzić czas z własnym dzieckiem, jeśli chcecie wybrać się do kina i marzysz by nie zasnąć w połowie seansu to ten film jest właśnie dla was. Podczas gdy Ty będziesz odpoczywać z uśmiechem na twarzy Twoja pociecha obejrzy coś, co z pewnością ją zainteresuje.

Autor: Mateusz Stachurski

OCENA: 5/10

Zdjęcie: Wikipedia

Twoja ocena: Brak Średnia: 7.1



Komentarze do filmu:
Pasek komentarzy top

fajne

Pasek komentarzy top

Taki tam niedzielny filmik. Dla dzieciaków.

Pasek komentarzy top

Dodaj nową odpowiedź

WskazówkiWskazówki
CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na poniższym obrazku.
By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.

Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.