Przybyli ułani

Z pierwszego szermierza Rzeczpospolitej miał być pierwszym handlarzem wódką spoza Osieka, mowa tu o roli Zbigniewa Zamachowskiego (Mariana w filmie "Przybyli ułani"), za którą przyznano mu w 2006 nagrodę za pierwszoplanową rolę męską na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Oprócz Zamachowskiego w filmie zagrali m.in. Kinga Preis (Jadźka, żona Mariana), Krystyna Feldman (Janikowa), Stefan Burczyk (ojciec Jadźki). Film wyreżyserował, znany nam z przedstawienia losów Kargula i Pawlaka, Sylwester Chęciński, autorem scenariusza jest Grzegorz Stefański. Film ukazał się w cyklu Święta Polskie 15 sierpnia 2006.

Przenosimy się na wieś. Bieda, pijaństwo, bieda, bieda i znów pijaństwo. Taki obraz nędzy i rozpaczy zastajemy w po PGR-owskiej gminie Osiek. Zbliża się 85 rocznica bitwy warszawskiej a co za tym idzie, okazja do świętowania, a co znów za tym idzie, okazja do zrobienia interesu. Mają przyjechać dostojnicy kościelni i państwowi. Wójt zaś wyznaje zasadę „zastaw się a postaw się”. Co może najbardziej bić po oczach w chwili odsłonięcia tablicy poświęconej 13 pułkowi ułanów wileńskich? Nic innego jak bohater tamtych dni, który za rozkazem leciał… A, że handlarz zrobi wszystko, w dodatku Polak, dla dobra interesu, Marian postanawia zorganizować ułana – weterana, w postaci swojego teścia. I zaczyna się droga krzyżowa Mariana po koncesję na alkohol. Stacja I uzyskać zgodę żony na udział jej ojca w imprezie, stacja II zdobyć mundur, stacja III zdobyć wózek inwalidzki, stacja IV poprawić kondycję dziadka, itd. Nasz ułan to człowiek po wylewie, 95-letni staruszek, nie mający pojęcia o co gra się toczy. Poszczególne wydarzenia oraz zastrzyk „na wzmocnienie” wzbudzą w starym człowieku wspomnienia – jego osobisty dramat.

Film toczy się na trzech płaszczyznach. Po pierwsze jest to obyczajowy dramat polskiego społeczeństwa, które ciągnie na krechę od 10 do 10 już poprzez trzy ustroje, po drugie to okrutny dramat jednostki, dramat człowieka zamkniętego w swoim ciele – schorowanej skorupie, człowieka, który kiedyś, będąc dzieckiem porwał bolszewickiemu zwiadowi polski sztandar. Wreszcie po trzecie, jest to konfrontacja trzech jakże różnych światów: pijackiej klasy robotniczej, duchowieństwa i demokracji w białym garniturze.

Dramat tego filmu polega na tym, że jest to rokroczna polska rzeczywistość. Obok siebie zasiadają ludzie o różnych poglądach, byleby było z pompą. Tak chce wójt Osieka, wychylający kieliszek za kieliszkiem, nie świadom nadchodzącej klęski, w ogóle niczego nie świadom. Jedynie starzy ludzie powiadają, że mundur to pamiątka historyczna, że tego się nie pożycza. Tak protestuje Janikowa w rozmowie z Marianem. Nie pożycza się, jednak gdy zajrzy w oczy głód… Chęciński pyta nas: za ile sprzedasz przeszłość? Czy za pracę w sklepie? Czy może za koncesję na alkohol? Czy też za sławę? A może za litra wódki? Nie! Nie za litra wódki, bo to sprawa honorowa. Jeden pijak Bogdan, wydaje się mieć szacunek do munduru, choć po dwóch literatkach, ale zawsze coś. W heroicznym czynie przerabia, przecież za wielki mundur, chociaż dziadziuś i tak zmoczy spodnie. Cała ta farsa toczy się w miejscu dawnej hodowli bydła im. generała Waltera.

Tak więc nasz staruszek, odziany w przerobiony nieswój mundur, na wózku postkomunistycznego inwalidy, ma wjechać na scenę i odsłonić tablicę, na której jeszcze do niedawna widniał napis z okazji powstania PKWN. Oto i personifikacja dzisiejszego patriotyzmu. Staruszek, w dzieciństwie moczący spodnie, z szablą pod bokiem w postaci hamulca, z tą szablą, której przez lata szukał. Tak jak ongiś szabla ta torowała drogę do zwycięstwa polskim ułanom, tak teraz pomaga toczyć się inwalidzie, który wygrywa na swym akordeonie Przybyli ułani zatracając raz po raz melodię przechodząc w stalinowskie sulico. W ten sam sposób zatraciło się społeczeństwo. Wpierw wyrąbało sobie drogę do niepodległości by paść następnie pod ciosami komunizmu, a co gorsza zaadoptować go. Społeczeństwo nie radzi sobie z wyjściem z ciemnych wiejskich wieków. Gdzieś tam ostało się bez lewej nogi, podpierając się głodową rentą i piastując szczęśliwą siódemkę dzieci. A to Polska właśnie…

OCENA AUTORA: 10/10

Autor: Michał Kucal

Twoja ocena: Brak Średnia: 6.9

Dodaj nową odpowiedź

WskazówkiWskazówki
CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na poniższym obrazku.
By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.

Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.