3:10 do Yumy

Gatunek : western
Rok produkcji : 2007
21.11.2011
przez Czarna1310
ocena
6.40
3:10 do Yumy

Farmer Evans tonie w długach, ma problemy z rodziną i za wszelką cenę stara się nie ugiąć pod ciężarem losu. Jest świadkiem napadu na dyliżans banku, podczas którego spotyka słynnego Bena Wade'a. Wade, będąc poszukiwanym złodziejem i mordercą, zostaje złapany. Ma być eskortowany na pociąg o 15.10 do Yumy. Evans, zmuszony swoją sytuacją finansową i rodzinną, zgłasza się na ochotnika do pilnowania bandyty. W zamian ma otrzymać 200 dolarów.

Film należy do jednych z lepszych westernów, na jakie pokusiło się ostatnio Hollywood. Odwołuje się do tego, co w westernach najlepsze - rozwoju relacji dwóch głównych bohaterów, którzy stoją po przeciwnych stronach prawa; chęci dotrzymania słowa, poczucia obowiązku i honoru. Scenariusz filmu powstał na podstawie powieści Elmora Leonarda.

Historia skupia się na duchowej przemianie dwóch głównych bohaterów. Mają odmienne motywacje (Evans walczy o dobry byt swojej rodziny oraz o szacunek swoich dzieci i żony; Wade pragnie uniknąć więzienia) i światopogląd, jednakże w miarę rozwoju sytuacji, zaczynają darzyć się coraz większym respektem, sympatią i zrozumieniem. Dobrze ogląda się ewolucję tej relacji ze względu na świetny dobór aktorów – niezawodnego ulubieńca Ridleya Scotta, niezapomnianego Gladiatora – Russella Crowe'a oraz nagrodzonego w tym roku Oscarem - Christiana Bale'a. Zazwyczaj Crowe gra bohaterów pozytywnych, miłą odmianą jest zobaczyć go w roli czarnego charakteru, próbującego zwieść dobrodusznego i uczciwego farmera. Jednak, w miarę rozwoju akcji można się przekonać, że nic nie jest czarno – białe.

Za kamerą stanął James Mangold, którego można kojarzyć z lżejszego repertuaru np. „Kate i Leopold”. Choć nie jest on najpopularniejszym i najwybitniejszym reżyserem naszych czasów, poradził sobie z prowadzeniem tej historii bardzo dobrze. Niespodzianką dla miłośników kina jest pojawienie się na ekranie Petera Fondy.

Kolejnym atutem tego filmu jest z pewnością praca operatora. Typowe dla „męskiego kina” są częste zbliżenia na twarze dwóch przeciwników, po to by ukazać napięcie między nimi. Nie zabrakło takich zabiegów również w „3:10 do Yumy”, które pomogły zbudować napięcie między poszczególnymi bohaterami.

Co może drażnić, a bez czego amerykańska produkcja na obecną chwilę nie może się obyć, to efekty specjalne. Nie rzucają się one w oczy, ale bez nich film zyskałby jeszcze więcej na walorach artystycznych. Jednakże, cieszy, że nawet sceny akcji, nie przytłoczyły historii tej bardzo nieoczekiwanej przyjaźni.

Autor recenzji: Czarna1310

OCENA AUTORA: - 9/10

Zdjęcie: Wikipedia

Twoja ocena: Brak Średnia: 6.4



Komentarze do filmu:
Pasek komentarzy top

biescie i wpierdalejcie z tego wszyscy o to słowo bercika

Pasek komentarzy top

Jakie efekty specjalne? Serio, nie przypominam sobie aby tam były jakies przesadzone fajerwerki.

Pasek komentarzy top

Dodaj nową odpowiedź

WskazówkiWskazówki
CAPTCHA
Wpisz znaki widoczne na poniższym obrazku.
By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.

Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.